sobota, 3 maja 2014

Ludzka natura

- Ty, kochanie, to mogłabyś się zajmować negatywnymi aspektami społeczeństwa - powiedział wczoraj mój K.
I chyba miał rację (wolę to niż "przestań dramatyzować!":p). Wiecie, od dzieciaka zawsze stawiam na najgorsze, żeby potem się nie przejmować, jeżeli coś nie wyjdzie. To nie jest dobre, bo często zaniżam znaczenie pozytywnych sytuacji.
Uwielbiam książkowe brudy, Stacię Kane i podpisuję się pod tym, co powiedziała - I can't write happy people because I don't understand happy people. Kiedy czytam o mrocznych sekretach, tajemnicach nocy i truposzach, załącza mi się takie niezdrowe podniecenie. Robiło mi się gorąco i niedobrze na takie teksty, jakie serwował mi Zafon w Grze Anioła i Więźniu Nieba, ale w jakiś chory sposób fascynowało mnie to. Nie przestawałam czytać, ale żeby nie żyć samotnie ze świadomością gór ciał na których wylądował Fermin, na bieżąco zdawałam relacje K. ;)

Lubię obserwować. Ktoś mi kiedyś powiedział, że bardzo zwracam uwagę na detale. No tak, nawet kiedy piszę nie omijam pyłku kurzu w opowiadaniu. Przyglądam się ludziom dość dokładnie, jeżeli mam ku temu sposobność. Wolę wiedzieć (ok, ok, domyślać się:D) kogo mijam na ulicy. I na ogół jeżeli moje spojrzenie trafi na kogoś na dłużej, nie jest to osoba tryskająca szczęściem i manifestująca swoje marzenia, za którymi goni. Raczej przyglądam się żulom, którzy czasami lubią opowiadać swoje historie, i tym chłopakom, których zdjęcia później wiszą na witrynach i przyklejane są do sklepowych blatów z prośbą o kontakt. 
To tym bardziej ma znaczenie, jeżeli dopiero co ktoś próbował zgwałcić kobietę całkiem niedaleko mnie (a żeby było ciekawiej, chłopak miał 17 lat a kobieta 51), a potem schizofrenik po 28 latach mieszkania z rodzicami, zabił ich i próbował siebie (skojarzył mi się cytat, właściwie fragment wersu z dobrego kawałka; jeśli chcesz zabić wszystkich, to zacznij od siebie(...)). Dlaczego nie pilnowali, żeby brał tabletki...? Dodam, że oni zaś mieszkali niedaleko K.
Przeraża mnie fakt, że największymi atrakcjami miejsca, w którym mieszkam, są morderstwa i otwarcia nowych marketów. Co innego być zafascynowanym książkami a w realnym świecie ludzką psychiką i motywacjami, a co innego plotkować o morderstwie i z durnym uśmiechem na twarzy oznajmiać wszem i wobec, że "była krew na drzwiach". No i powinieneś się cieszyć, że nie była to Twoja krew. 
To ludzka natura, kiedy życie płynie powolnym tempem, to każdy nowy szczegół daje temat do wspólnych dyskusji. Nieznane budzi w ludziach ciekawość (a może skrywaną satysfakcję, że to nie nam dzieje się krzywda, albo że my mamy tylko dziwne myśli, ale ich nie uskuteczniamy).
Patrzę na to z dystansem i próbuję z ironią - tym razem tego nie widać, chyba socjalna rozpacz wzięła we mnie górę - opisać to społeczeństwo, w którym momentami sama bym kogoś zasztyletowała.


***


Żeby było troszkę pozytywniej, moje ostatnie książkowe zakupy, z których jestem zadowolona; może nie będę jak przeczytam, kto wie :D


Szamanka od umarlaków, udało mi się kupić na Amazonie, bo nigdzie nie było 

Demon Luster, druga część Szamanki
Pora na życie, wygrana w konkursie. Jeżeli ktoś chce, tekścik można przeczytać tutaj - klik. Jest to podkolorowana prawda sprzed siedmiu lat, nie o mnie oczywiście. :)


Szamanka przyszła dziś, a obok śniadaniowa kawa. Tak, jestem między innymi fanką urban fantasy.

7 komentarzy:

  1. To mnie takie mroczne klimaty ostatnio nieco przygnębiają, dlatego wolę pozostać przy pozytywnym podejściu do życia. Mam zupełnie odmiennie, jak Ty - mój wzrok zatrzymuje się dłużej na ludziach szczęśliwych i tryskających pozytywną energią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To motywująca i zdecydowanie lepsza opcja :D

      Usuń
  2. LM Kamińska, soł ofiszyl! oczywiście, ze Cię pamiętam, tęskniłam! cieszę się, ze jesteś :3 sorry za opóźnioy zapłon, ale brak czasu, zaległości w ogarnianiu komci..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to ja od swojego ciągle słyszę, że mam zawsze negatywne podejście. a tak nie jest. tylko z nim tak mam. HEHS.
      też lubię obserwować.. a Ty w końcu jesteś Obserwatorką :3

      Usuń
    2. Pani Milewska :D to taki oficjalny słag, ale to nie moje nazwisko hahaha (cii!). :D
      aż żebym nie pożałowała że nie wróciłam do tamtego bloga, bo sporo w niego czasu, pracy (i emocji, naprawdę!) poświęciłam. ale chciałam być ofiszyl :<

      Usuń
    3. ja też jestem ofiszyl, ale dalej w tym samym miejscu. spoko, restarty zazwyczaj są dobre :)

      Usuń

Lubię wywody, dywagacje i anegdoty. Nie mam też nic przeciwko krótkim, sensownym komentarzom. Pisz śmiało, ale nie zapomnij przeczytać co komentujesz.

Kamińska pozdrawia!